Siemianowicki poeta z szansą na Orfeusza. Jego śląska dzielnia weszła do gry

Siemianowicki poeta z szansą na Orfeusza. Jego śląska dzielnia weszła do gry

FOT. Urząd Miasta

W krajowej stawce poetyckiej pojawił się głos z Siemianowic Śląskich. Tomasz Pietrzak został nominowany do Nagrody Poetyckiej Orfeusz im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, a uwagę jury przyciągnął tom, który nie głaszcze rzeczywistości, tylko rozcina ją na ostre, zapamiętane obrazy. „Bery z dzielni” wracają do dzieciństwa, przemocy i robotniczej codzienności, ale robią to językiem, który bardziej przypomina mocny zapis doświadczenia niż literacką dekorację. To poezja osadzona w konkretnym miejscu, a jednocześnie zaskakująco szeroka w swoim zasięgu.

  • Śląska dzielnia wśród dwudziestu tomów
  • Wiersze o dorastaniu bez czułości i bez asekuracji
  • Poeta z Siemianowic, który od lat buduje własny język

Śląska dzielnia wśród dwudziestu tomów

Nominacja dla Pietrzaka nie pojawiła się znikąd. Jego książka znalazła się w gronie 20 tytułów wybranych przez jury Nagrody Poetyckiej Orfeusz, jednej z ważniejszych literackich nagród w kraju, przyznawanej przez Muzeum K.I. Gałczyńskiego w Praniu.

W tym zestawieniu „Bery z dzielni” od razu wyróżniają się tematem i energią. Tom nie prowadzi czytelnika przez wygładzony obraz przeszłości, ale przez miejsce zbudowane z pamięci, brudu, lęku i codziennych napięć. Inspiracją stała się siemianowicka dzielnica Hugo, przefiltrowana przez poetycką wyobraźnię i doświadczenie dorastania na śląskim podwórku.

To ważne również dlatego, że Orfeusz nie jest nagrodą przypadkową. Wśród jej wcześniejszych laureatów znaleźli się m.in. Marzanna Bogumiła Kielar, Małgorzata Lebda, Jarosław Marek Rymkiewicz, Joanna Kulmowa i Jan Polkowski. Sama lista pokazuje, że nominacja oznacza wejście do bardzo poważnej rozmowy o współczesnej polskiej poezji.

Wiersze o dorastaniu bez czułości i bez asekuracji

„Bery z dzielni” to niemal 50 wierszy, w których oś opowieści tworzy historia dwóch chłopców – Ślązaka i Roma – dorastających na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. To czas, w którym stary porządek się kruszy, a nowy dopiero zaczyna wyłaniać się z chaosu. W tych wierszach zmiana ustrojowa nie jest historyczną datą z podręcznika, lecz doświadczeniem zapisanym w codzienności ludzi z osiedla.

Pietrzak nie omija trudnych tematów. W tomie wracają przemoc domowa, bieda, uzależnienia, przestępczość, rasizm i wykluczenie. Obok nich pojawia się też obraz świata, w którym dzieci zbyt wcześnie uczą się lęku, a dorosłość przychodzi brutalnie i bez ostrzeżenia.

Autor opiera ten świat na śląskich „berach” i „bojkach”, czyli bajkach, legendach, anegdotach i powiastkach. Dzięki temu książka balansuje między realizmem a czymś bardziej mrocznym i baśniowym zarazem. Sceny z życia, dialogi i obrazy składają się na narrację, która przypomina reportaż przepuszczony przez dziecięcą wyobraźnię. Czasem boli, czasem zaskakuje, ale prawie nigdy nie pozostaje obojętna.

W jednym z najostrzejszych fragmentów Pietrzak mówi wprost o skali tej opowieści:

„Nie ma tu zabaw w berka – dzieci »bawią się« w biedę, obieranie chrząszczy z nóżek, Auschwitz i topienie kociąt” – mówi Tomasz Pietrzak.

To zdanie dobrze pokazuje ton całego tomu. Śmiech miesza się tu z grozą, a dzieciństwo znikąd nie dostaje tarczy ochronnej.

Poeta z Siemianowic, który od lat buduje własny język

Tomasz Pietrzak, rocznik 1982, ma już za sobą sześć książek poetyckich. Wcześniej opublikował między innymi „Bosiny”, „Pospół”, „Umlauty”, „Rekordy” i „Stany skupienia”. Dwukrotnie był też nominowany do Nagrody Literackiej Nike, co pokazuje, że jego nazwisko od dawna krąży w obiegu najważniejszych krajowych wyróżnień.

Poeta publikował na łamach wielu cenionych pism literackich i od 2018 roku współorganizuje oraz współtworzy Port Poetycki w Chorzowie , największą imprezę poetycką na Śląsku. Mieszka obecnie w Katowicach , ale jego najnowszy tom mocno trzyma się siemianowickiego punktu ciężkości.

W „Berach z dzielni” prywatna pamięć spotyka się z historią szerszą niż jedna ulica czy jedno osiedle. Pojawiają się wątki transformacji, upadku Muru Berlińskiego, epidemii AIDS, II wojny światowej i zapomnianego dziś obozu Laurahütte. Wszystko to nie jako sucha kronika, lecz jako materiał wpleciony w rodzinne i sąsiedzkie doświadczenia.

Właśnie dlatego nominacja do Orfeusza wybrzmiewa tak mocno. To nie tylko sukces jednego autora, lecz także sygnał, że literatura wyrastająca z przemysłowego Śląska i lokalnej pamięci może dziś mówić pełnym głosem w ogólnopolskiej stawce.

na podstawie: UM Siemianowice Śląskie.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.