Daniel Defoe wraca po 295 latach - dwie książki, które nadal trzymają w napięciu

Daniel Defoe wraca po 295 latach - dwie książki, które nadal trzymają w napięciu

FOT. Miejska Biblioteka Publiczna im. Anny Szaneckiej w Siemianowicach Śląskich

W Siemianowicach Śląskich biblioteczna półka potrafi przypomnieć, że klasyka wcale nie musi pachnieć kurzem 📚. Z okazji rocznicy śmierci Daniela Defoe Filia nr 10 wyciąga dwa tytuły, które wciąż czyta się jak mocne, żywe opowieści, a nie szkolny obowiązek.

  • Rocznica śmierci Daniela Defoe prowadzi prosto do książek, które nie zestarzały się ani trochę
  • „Dziennik roku zarazy” pokazuje Londyn z czasów epidemii bez wielkich fajerwerków 😷
  • „Przypadki Robinsona Kruzoe” nadal działają jak prosta, mocna opowieść o przetrwaniu 🌊

Rocznica śmierci Daniela Defoe prowadzi prosto do książek, które nie zestarzały się ani trochę

24 kwietnia 1731 roku zmarł angielski pisarz i dziennikarz Daniel Defoe. Urodził się 13 września 1660 roku jako Daniel Foe, a później dopisał do nazwiska „De”, żeby nadać mu bardziej arystokratyczne brzmienie - drobny gest, który dobrze pokazuje jego wyczucie formy i wizerunku.

Defoe nie pisał jednak po to, by się popisywać. Jego teksty uderzały prostotą i siłą obserwacji, a to właśnie dlatego tak długo zostają w pamięci. W jego przypadku klasyka nie stoi w miejscu - ona nadal pracuje na pełnych obrotach.

„Dziennik roku zarazy” pokazuje Londyn z czasów epidemii bez wielkich fajerwerków 😷

Jednym z najmocniejszych tekstów Defoe jest „Dziennik roku zarazy”, opisujący wielką dżumę, która spustoszyła Londyn w 1665 roku. Autor prowadzi tę opowieść chłodno, niemal beznamiętnie, a przez to jeszcze mocniej czuć ciężar ludzkiej tragedii.

To właśnie ten ton sprawił, że książka zaczęła żyć własnym życiem i inspirowała kolejnych pisarzy. Z Defoe czerpali później Gustaw Herling-Grudziński, Albert Camus i Herbert George Wells, a sam „Dziennik roku zarazy” do dziś brzmi zaskakująco współcześnie. Wystarczy kilka stron, żeby zobaczyć, jak literatura potrafi mówić o kryzysie bez podnoszenia głosu.

„Przypadki Robinsona Kruzoe” nadal działają jak prosta, mocna opowieść o przetrwaniu 🌊

Drugim tytułem, po który warto sięgnąć, są „Przypadki Robinsona Kruzoe”, opublikowane po raz pierwszy w 1719 roku. To historia morskiego rozbitka, który trafia na bezludną wyspę i w surowych warunkach musi walczyć o każdy kolejny dzień.

Ta powieść ma w sobie coś wyjątkowo trwałego - przygodę, samotność, zaradność i napięcie, które nie potrzebuje literackich fajerwerków. Właśnie dlatego Filia nr 10 przypomina dziś oba tytuły naraz: „Dziennik roku zarazy” i „Przypadki Robinsona Kruzoe” to różne książki, ale łączy je jedno - po latach nadal potrafią wciągnąć od pierwszej strony.

na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna w Siemianowicach Śląskich.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Miejska Biblioteka Publiczna im. Anny Szaneckiej w Siemianowicach Śląskich). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.