Trzy kobiety w lustrze - książka, po której DKK długo nie milknęło

Trzy kobiety w lustrze - książka, po której DKK długo nie milknęło

FOT. Miejska Biblioteka Publiczna im. Anny Szaneckiej w Siemianowicach Śląskich

Na kwietniowym spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki rozmowa szybko zeszła na pytania większe niż sama fabuła. Trzy kobiety w lustrze Erica-Emmanuela Schmitta wywołała ten rodzaj literackiego poruszenia, który zostaje w głowie jeszcze długo po zamknięciu okładki 📚🪞

  • DKK sięgnęło po powieść, która rozbiera sławę i duchowość na czynniki pierwsze
  • Schmitt prowadzi czytelnika przez trzy biografie i jedno wspólne pęknięcie
  • Z tej rozmowy zostaje cichy, ale mocny ślad

DKK sięgnęło po powieść, która rozbiera sławę i duchowość na czynniki pierwsze

Schmitt zderza w jednej opowieści trzy bardzo różne światy. Jest tu gwiazda kina, która żyje w blasku fleszy, kobieta szukająca głębszego sensu w duchowości i arystokratka zafascynowana psychoanalizą. Każda z nich niesie własny bagaż, ale wszystkie próbują wyrwać się z roli, jaką narzuciło im otoczenie.

To właśnie ten ruch - od zewnętrznego sukcesu w stronę czegoś bardziej prywatnego i prawdziwego - najmocniej trzyma czytelnika. Książka nie idzie po oczywistym torze. Zamiast tego pyta, co zostaje z człowieka, kiedy zdejmuje kolejne społeczne maski.

Schmitt prowadzi czytelnika przez trzy biografie i jedno wspólne pęknięcie

W tej powieści najmocniejsze jest napięcie między tym, co widać na zewnątrz, a tym, co ukryte pod powierzchnią. Autor wciąga w opowieść z wyczuciem filozofa i dociekliwością kogoś, kto naprawdę chce zajrzeć głębiej. Nie chodzi mu tylko o losy bohaterek, ale o to, co w nich uniwersalne - lęk, głód sensu, potrzebę przekroczenia granic.

Właśnie dlatego Trzy kobiety w lustrze łatwo czytać jako historię o kobietach, ale równie łatwo zobaczyć w niej coś własnego. To jeden z tych tytułów, które podpowiadają, że za sukcesem, statusem i społeczną rolą może kryć się zupełnie inna opowieść. A wtedy literatura przestaje być tylko fabułą - staje się lustrem.

Z tej rozmowy zostaje cichy, ale mocny ślad

Po takim wyborze na spotkanie DKK trudno spodziewać się lekkiej pogadanki o ulubionych scenach. Tu ważniejsze są pytania o to, co człowieka naprawdę definiuje i czy da się uciec od cudzych oczekiwań bez zgubienia siebie. I właśnie dlatego ta książka trafia w punkt - nie krzyczy, ale długo wybrzmiewa.

Trzy kobiety w lustrze pokazuje też, że dobre literackie spotkanie nie potrzebuje fajerwerków. Wystarczy historia, która daje przestrzeń do rozmowy o życiu, wyborach i tym, co ukryte pod elegancką powierzchnią.

na podstawie: Miejska Biblioteka Publiczna im. Anny Szaneckiej w Siemianowicach Śląskich.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Miejska Biblioteka Publiczna im. Anny Szaneckiej w Siemianowicach Śląskich). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.