W muzeum spotkają się rodzinne wspomnienia i niepokój fotografii

W siemianowickim muzeum fotografia ma tego wieczoru pokazać mniej oczywistą twarz – bardziej intymną, pełną napięcia i niedopowiedzeń. W piątkowy wernisaż złożą się dwie wystawy, które rozmawiają ze sobą o emocjach, pamięci i o tym, co zostaje po bliskich. Jedna wyrasta z gry spojrzeń między twórczyniami, druga z rodzinnego archiwum i pustki po dziadkach.
- „Kukułcze jajo” zaczyna się od wzajemnego podglądania wnętrza
- Rodzinne archiwum przeradza się w opowieść o pamięci
„Kukułcze jajo” zaczyna się od wzajemnego podglądania wnętrza
„Kukułcze jajo” opiera się na wymianie między artystkami, które podają sobie kolejne obrazy, skojarzenia i emocje niczym zaczyn do dalszej rozmowy. To projekt, w którym fotografia nie jest jedynie dokumentem, ale narzędziem sprawdzania, jak daleko można odsłonić własny stan ducha i jednocześnie nie stracić kontroli nad opowieścią.
W opisie tej pracy mocno wybrzmiewa myśl, że szczerość w obrazie nie potrzebuje wielkich gestów. Antoni Kreis ujął to krótko:
„Nie trzeba otwierać ich na oścież, wystarczy niewielka szpara”.
Z kolei Jacek Berg zwrócił uwagę na samą naturę tego fotograficznego dialogu:
„Te zdjęcia są jak sukienki”.
W praktyce oznacza to spotkanie trzech artystek, które testują granice prywatności, zaufania i kobiecego doświadczenia. Zamiast jednej zamkniętej narracji pojawia się ruch między spojrzeniami – i właśnie w tym ruchu rodzi się napięcie, które może przyciągnąć widza mocniej niż najdokładniejszy opis.
Rodzinne archiwum przeradza się w opowieść o pamięci
Druga z wystaw, „Family Tales”, wychodzi z przestrzeni domowej, ale szybko wykracza poza zwykłe rodzinne fotografie. Punktem wyjścia stało się miejsce po zmarłych dziadkach – przestrzeń pełna śladów, rzeczy i obrazów, które trzeba było na nowo oswoić. Z tych fragmentów wyrasta opowieść o pamięci, bliskości i o tym, jak przeszłość potrafi pracować w człowieku długo po tym, gdy zniknie jej codzienna forma.
Autorki pokazują, że rodzinne zdjęcia nie muszą być wyłącznie zapisem wydarzeń. Mogą stać się materiałem do budowania szerszej historii – takiej, w której to, co pamiętane, miesza się z tym, co dopowiedziane wyobraźnią. Dzięki temu „Family Tales” zyskuje wymiar bardziej uniwersalny: mówi o relacjach, korzeniach i o tym, że domowe archiwum bywa czasem najlepszym świadkiem tego, kim się jest i skąd się przyszło.
Wernisaż – 10 kwietnia 2026 r., piątek, godz. 18.00
Miejsce – Muzeum Miejskie w Siemianowicach Śląskich, ul. Fryderyka Chopina 6
Autorki prac – Iwona Germanek, Beata Mendrek, Magdalena Zaton-Mikołajczak
na podstawie: UM Siemianowice Śląskie.
Ostatnie Artykuły

Korfanty w meloniku i malarska odsłona Parku Tradycji

Nowy szef GZM spotkał się z prezydentem Siemianowic. Średnie miasta chcą być słyszalne

Klub Mam w Filii nr 1 - ruch malucha, kawa i rozmowa bez pośpiechu

Matejkowscy abiturienci na czerwonym dywanie. Została już tylko matura

Kukiełki opowiedzą o szczęściu. W Siemianowicach szykuje się ciepły spektakl dla dzieci

W pałacowych wnętrzach świętowali 50 i 60 lat razem. Padły wzruszające słowa

Hutnicza biesiada wraca do Parku Tradycji. Zostały ostatnie miejsca

Dziesięć lat opowieści z drogi. W Bytkowie wciąż jest na nie miejsce

Mikrofon Siemiona ma już laureatów. Finał odsłonił mocny poziom wokalistów

Trasa Korfantego pod policyjną osłoną - 237 osób ruszyło bez incydentów

Artur Barciś przyciągnął pełną salę w Willi Fitznera

Gitary rozgrzały Bytków. Finał festiwalu w mocnym stylu

Plan dla rejonu siedmiu ulic. Zostało kilka tygodni na wnioski

