Improwizacja przejęła Siemianowice, a finał z gitarami dopiero nadchodzi

Improwizacja przejęła Siemianowice, a finał z gitarami dopiero nadchodzi

FOT. UM Siemianowice Śląskie

Przez kilka dni Siemianowice Śląskie żyły festiwalem, który zamiast porządku wybierał zaskoczenie, ruch i emocję. Na jednej scenie spotkały się koncert, poezja, sztuka tworzona na oczach publiczności i młodzieńcza energia, a kościół św. Antoniego Padewskiego dołożył do tego ciszę, w której muzyka wybrzmiała jeszcze mocniej. Teraz organizatorzy spoglądają już na finałowy akcent, który ma domknąć tegoroczną edycję.

  • Piątek przyniósł koncert, poezję i sztukę rodzącą się na żywo
  • Sobota dała scenę młodym, którzy nie bali się improwizacji
  • W kościele św. Antoniego Padewskiego muzyka zwolniła i wybrzmiała głębiej

Piątek przyniósł koncert, poezję i sztukę rodzącą się na żywo

Pierwszy festiwalowy wieczór otworzył Krzysztof Grzela koncertem „Z dna szuflady” i od razu ustawił tempo całego wydarzenia. W dalszej części dnia ogłoszono laureatów konkursu poetyckiego, a finał piątku należał do Józefa Skrzeka i Adama Bula, którzy pokazali improwizację w wersji całkowicie nieskrępowanej zasadami.

Obok muzyki działo się też coś, co przyciągało wzrok równie mocno jak dźwięk. Pracownia plastyczna „Okienko” pod kierunkiem Doroty Micior-Gajewskiej i przy wsparciu Filipa Gajewskiego prowadziła instalację artystyczną tworzoną na żywo. Dla publiczności to był nie tylko pokaz, ale też obserwacja samego procesu powstawania sztuki – bez zasłony, bez dystansu, tu i teraz.

Sobota dała scenę młodym, którzy nie bali się improwizacji

Drugiego dnia festiwal nabrał lżejszego, bardziej swobodnego rytmu. Na scenie pojawili się wychowankowie Młodzieżowego Domu Kultury „Jordan” i szybko okazało się, że młodzi wykonawcy dobrze czują się w formule, która zostawia miejsce na spontaniczność.

Ich występy nie były jedynie uzupełnieniem programu. Wniosły do niego świeżość i potwierdziły, że improwizacja nie musi być zarezerwowana dla doświadczonych muzyków. Tu liczyły się odwaga, reakcja na moment i gotowość, by wyjść poza bezpieczny scenariusz.

W kościele św. Antoniego Padewskiego muzyka zwolniła i wybrzmiała głębiej

Niedziela przeniosła festiwal do kościoła pw. św. Antoniego Padewskiego, gdzie zespół Scandicus sięgnął po program zbudowany na muzyce dawnej. Sakralna przestrzeń zrobiła swoje – naturalna akustyka i podniosły charakter wnętrza nadały temu koncertowi zupełnie inny ciężar niż wcześniejszym festiwalowym występom.

To był moment wyciszenia po intensywnych dniach. Zamiast gwałtownych zwrotów pojawiła się muzyczna podróż przez wieki, która zamknęła festiwal w nastroju bardziej kontemplacyjnym niż widowiskowym. Właśnie takie przejście od ekspresji do skupienia najlepiej pokazuje, jak szeroko organizatorzy rozumieją improwizację.

Na tym jednak tegoroczna edycja jeszcze się nie kończy. Przed uczestnikami pozostaje ostatni muzyczny akcent:

  • 24 kwietnia 2026 roku – koncert Guitar Top w Siemianowickim Centrum Kultury

Ten finał ma być spotkaniem, w którym znów pierwsze skrzypce zagra improwizacja, tym razem w gitarowym wydaniu.

na podstawie: Urząd Miasta.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (UM Siemianowice Śląskie). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.